Od sterowników przemysłowych do automatów sprzedażowych
Marek Stawski zaczął pisać kod dla przemysłu w marcu 2008 roku. Przez pierwsze lata zajmował się maszynami w halach produkcyjnych na terenie Gliwic i Zabrza. To tam nauczył się, że błąd w oprogramowaniu oznacza przestój i konkretne straty finansowe liczone w tysiącach złotych. W lutym 2015 roku postanowił przenieść tę surową dyscyplinę do świata kiosków i kas samoobsługowych. Tak powstało OkayBooth. Dziś Marek osobiście nadzoruje architekturę systemów, które obsługują średnio 43 tysiące transakcji w każdym miesiącu.
Zero zbędnych bajerów w kodzie
W OkayBooth Marek wprowadził twardą zasadę: każda funkcja musi mieć realne uzasadnienie. Nie dodajemy ciężkich animacji, które tylko spowalniają proces zakupu i irytują klientów. Stabilność to podstawa handlu, dlatego Marek stawia na lekkie systemy oparte o dystrybucję Debian. Dzięki autorskim poprawkom nasze kioski startują w 14 sekund po nagłym zaniku napięcia. To on wypracował standard, w którym ekran ma reagować natychmiast na dotyk, nawet gdy użytkownik obsługuje maszynę w grubych rękawiczkach zimą.
Wsparcie techniczne w 4 godziny
Marek nie wierzy w teoretyczne rozwiązywanie problemów przez infolinie. Jeśli jedna z 87 sieci, które obsługujemy, zgłasza błąd krytyczny, nasz zespół ma 4 godziny na reakcję i podjęcie naprawy. Marek sam zaprojektował system zdalnego monitoringu, który wyłapuje zacięcie papieru w drukarce fiskalnej, zanim zauważy to obsługa punktu. W każdy drugi czwartek miesiąca prowadzi przegląd logów z najstarszych maszyn z 2017 roku, które wciąż pracują bez awarii u naszych pierwszych klientów na Śląsku. Szczerze mówiąc, rzadko kiedy musimy tam cokolwiek poprawiać.
Doświadczenie z 156 wdrożeń
Przez ostatnie lata Marek brał udział w projektowaniu softu dla bardzo różnych branż. Od prostych automatów z przekąskami po zaawansowane kioski biletowe na lokalnych dworcach. W każdym z tych 156 projektów pilnował, by interfejs był zrozumiały dla przeciętnego 40-latka, który nie ma czasu na naukę obsługi nowej maszyny. Marek uważa, że technologia ma być niewidoczna i po prostu działać. Po pracy Marek spędza czas na rowerze w lasach wokół Gliwic, co pomaga mu nabrać dystansu i spojrzeć na nasze urządzenia oczami zwykłego, zmęczonego użytkownika. Bywa, że najlepsze pomysły na uproszczenie menu wpadają mu do głowy właśnie na leśnych ścieżkach.